Odszedł emisariusz Celt


Jeszcze nie tak niedawno słał do mnie pozdrowienia świąteczne i słowa nadziei ze swojego Celtowa, podmonachijskiego Planegg. 10 kwietnia 2001 zmarł w Monachium. Tadeusz Chciuk-Celt - harcerz, żołnierz, uczestnik zmagań z Sowietami i Niemcami, kurier i emisariusz do kraju i z kraju, po roku 1948 organizator i prezes PSL we Francji, prezes NKW PSL na wygnaniu, dziennikarz Wolnej Europy, pisarz. Wczoraj prochy Celta zostały złożone w Panteonie Żołnierzy Polski Walczącej na warszawskich Powązkach.
Urodzony w 1916 r. w Drohobyczu Tadeusz Chciuk należał do tej formacji Polaków, która z jednej strony uczuciami jak najgorętszej miłości wiązała się z Polską i nie zawiodła w latach próby, a z drugiej otwarta była na świat, szukała ideałów, starała się kształcić i doskonalić moralnie. Tę formację wrogowie tępili szczególnie mocno i to ona poniosła ogromne, niepowetowane straty. Dziś odchodzą ostatni przedstawiciele tego pokolenia. Niekiedy zapomniani lub mało pamiętani przez współczesnych.
Tadeusz Chciuk krótko przed wybuchem wojny uzyskał magisterium z prawa na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. W tym samym mieście ukończył też kurs średni w Konserwatorium Muzycznym im. K. Szymanowskiego. Przed zdolnym, dobrze wykształconym, pełnym energii młodym człowiekiem droga kariery stała otworem. Podzielił jednak los swoich najbliższych. Wraz z innymi przystąpił natychmiast do walki z Sowietami zajmującymi we wrześniu 1939 r. wschodnie ziemie Polski.
W maju 1940 r. znalazł się w Wojsku Polskim we Francji, a po klęsce tego kraju przedostał się na Wyspy Brytyjskie. Tam zgłosił się do służby kurierskiej. W grudniu 1941 r. jako kurier premiera i naczelnego wodza gen. Wł. Sikorskiego wśród dramatycznych okoliczności trafił do kraju. Zrzucony przez pomyłkę na tereny włączone do Rzeszy, z grupą sześciu polskich skoczków musiał przedostać się do Warszawy. Nie obyło się bez walki i śmiertelnych ofiar, o czym można przeczytać w jego pasjonującym opowiadaniu "Koncert". W Polsce przebywał do czerwca 1942 r., starając się m.in. przekonać ludzi podziemia do układu Sikorski - Majski. Był dwukrotnie w warszawskim getcie. Później, w Londynie, przedstawił politykom sytuację żydowską - rząd polski już od dłuższego czasu alarmował świat o tragedii Żydów. Owocem pobytu Chciuka w kraju stała się relacja opublikowana następnie w książce "Raport z podziemia - 1942".
Podróż powrotna do Wlk. Brytanii trwała ponad rok: Celt wyjechał z Warszawy 11 czerwca 1942 a w Londynie znalazł się dopiero 16 czerwca następnego roku. Była to podróż prowadząca przez pół Europy, niezwykle niebezpieczna, ale i pełna fascynujących przygód. Z Polski przez Słowację dotarł szlakiem kurierskim na Węgry, a stamtąd, po spełnieniu misji, w sutannie węgierskiego księdza katolickiego, nie znając języka węgierskiego, w towarzystwie innego duchownego ks. Beli Vargi, przedzierał się przez Chorwację i Włochy do Szwajcarii. Stamtąd przez Francję i Hiszpanię, gdzie trafił do więzienia, a później obozu koncentracyjnego... W końcu jako rzekomemu Anglikowi udało mu się przedostać do Gibraltaru, skąd samolotem dotarł do Londynu. Swego raportu z kraju nie zdążył już jednak przekazać gen. Sikorskiemu, którego śmierć w Gibraltarze nastąpiła 4 lipca 1943 r. A o tym, by stanąć twarzą w twarz z generałem, marzył podczas całej swej dramatycznej podróży:
"Panie generale! To jest kurier, Marek Celt, o którym rozmawialiśmy" - tak wyobrażał sobie zaprezentowanie go przez Mikołajczyka.
- Ach, tak? - Sikorski wstanie zza biurka i podejdzie do mnie z uśmiechem na twarzy, z wyciągniętą ręką. (...) Proszę, usiądźmy, pogadamy".
Tak to przedstawiał Tadeusz Chciuk we wstępie do swego "Raportu z podziemia". Miał wówczas 27 lat. W kwietniu 1944 r. został ponownie wysłany do kraju, tym razem przez premiera Stanisława Mikołajczyka. Przywiózł największą pocztę dla Delegatury Rządu, stronnictw politycznych i innych organizacji podziemnych. Wrócił tzw. trzecim mostem na Zachód. Samolot, którym leciał do Włoch, przewoził też części niemieckiej rakiety V 2, zdobyczy polskiego podziemia.
Inny z wojennych emisariuszy, Franciszek Moskal, przyjaciel Tadeusza Chciuka, uważa, że w grupie 28 kurierów wysłanych przez MSW do kraju Celt był postacią najwybitniejszą.
Po powrocie Mikołajczyka do Polski i jego wejściu do Rządu Jedności Narodowej, do kraju przyjechał też Tadeusz Chciuk, tym razem jako sekretarz Misji do spraw Demobilu. Już jednak w 1945 r. T. Chciuk wraz z żoną Ewą - a poślubił ją właśnie niedawno, po przyjeździe do kraju - został aresztowany. Chciano z niego zrobić brytyjskiego szpiega lub też pozyskać jako agenta własnego. Dzięki interwencji Mikołajczyka, po kilku miesiącach wyszedł na wolność.
W latach 1946-1948 Chciukowie zamieszkali w Krakowie, gdzie Tadeusz podjął pracę w Wojewódzkim Urzędzie Ziemskim. Ale UB o nim nie zapomniało. Szantażowany przez Józefa Światłę, zagrożony oskarżeniem o szpiegostwo na rzecz Anglii i wywózką na Syberię, Chciuk wraz z rodziną i grupą przyjaciół uciekł przez Słowację do Austrii i osiedlił się w Paryżu. Chciukowie doznali tam wielkiej biedy. Aby przeżyć, zmuszony był zbierać makulaturę. Byli bliscy załamania. Dopiero gdy zaczęto organizować Radio Wolna Europa, T. Chciuk został przyjęty wraz z żoną do pracy w tej rozgłośni. Był jej pracownikiem przez długie lata. Zyskał opinię jednego z najlepszych autorów i redaktorów.
Pod koniec życia doznał ogromnych cierpień spowodowanych chorobami. Dzielnie znosił wszelkie przeciwności losu, m.in. dzięki żonie Ewie.

Tadeusz Kisielewski
zapodane: Nasz Dziennik